Wertykulacja

Wertykulacja to jeden z kluczowych elementów wiosennej regeneracji trawnika. Objaśniamy, na czym polega ten zabieg, co daje oraz jak i kiedy należy go przeprowadzić.

Po zimie trawnik jest często przerzedzony, pełen pożółkłych martwych źdźbeł i przerośnięty mchem. Aby odzyskał dobrą formę i atrakcyjny wygląd konieczna jest gruntowna rewitalizacja. Obok nawożenia, nawadniania i koszenia, wczesną wiosną należy pamiętać o wertykulacji.

Na czym polega i co daje wertykulacja?

Wertykulacja jest nazywana zamiennie skaryfikacją. Polega na pionowym nacinaniu darni za pomocą metalowych ostrzy. Zwykle nacięcia mają głębokość od 0,5 do 1,5 cm, aczkolwiek niektóre profesjonalne wertykulatory umożliwiają kilkukrotnie głębszą penetrację. Zabieg pozwala pozbyć się z trawnika tzw. filcu, czyli warstwy mchu, obumarłych źdźbeł trawy i innych resztek roślinnych. Taki „kożuch” utrudnia dostęp światła, powietrza i wody do korzeni traw, ponadto sprzyja rozwojowi chorobotwórczych grzybów oraz bakterii. Wertykulacja radykalnie rozcina warstwę filcu, dzięki czemu trawnik może nareszcie odetchnąć i do woli korzystać ze słońca, a także wilgoci i składników pokarmowych z nawozów, które bez przeszkód wnikają w głąb gleby.  Źdźbła i korzenie traw zyskują miejsce do rozwoju, a nacięcia powstałe podczas zabiegu dodatkowo stymulują ich wzrost. W efekcie murawa błyskawicznie się zagęszcza i ponownie zazielenia. 

Kiedy i jak często należy przeprowadzać wertykulację?

Przez pierwsze dwa lata po założeniu trawnika wertykulacja nie tyko nie jest potrzebna, ale wręcz mogłaby zaszkodzić młodym roślinom. Ten inwazyjny zabieg nabiera sensu dopiero, gdy darń porządnie się zagęści i zakorzeni. Co do pory roku, zalecane terminy przypadają na początku i pod koniec sezonu. Najczęściej wertykulację stosuje się jako jeden z etapów wiosennej regeneracji murawy, gdy pokrywa śnieżna zniknie, gleba rozmarznie, a trawa lekko przeschnie i nieco podrośnie. Zależnie od regionu kraju i przebiegu przypada to w kwietniu lub pod koniec marca. Rzadziej stosowaną alternatywą jest wertykulacja wczesną jesienią. Pod koniec września okres suszy i upałów dobiegnie już końca, a jednocześnie trawnik po zakończeniu zabiegu zdąży jeszcze się częściowo zregenerować przed nadejściem mrozów. Najczęściej wertykulację wykonuje się tylko raz w sezonie. W przypadku zaniedbanych trawników przerośniętych grubą warstwą filcu i mchu zabieg można wykonać po raz pierwszy wiosną, a następnie powtórzyć go jesienią, tym razem wykonując jedynie płytszy przejazd wertykulatora.

Jak przygotować trawnik do wertykulacji?

Rozpoczynamy od starannego oczyszczenia całej powierzchni trawnika z liści, patyków, kamieni i innych zalegających na nim resztek. Powinniśmy w miarę możliwości pozbyć się również chwastów. Jeśli nie zależy nam na unikaniu chemii ogrodniczej, teraz jest dobry moment na zastosowanie herbicydów, czyli środków chwastobójczych. Koniecznie wybierzmy preparaty selektywne, przeznaczone do zwalczania chwastów dwuliściennych. To również odpowiedni moment na walkę z mchem poprzez oprysk siarczanem żelaza. Natomiast jeśli postanowiliśmy trzymać się wyłącznie ekologicznych metod, postarajmy się przynajmniej wykopać chwasty wieloletnie, zwłaszcza mniszek.

W dalszej kolejności, jeśli na trawniku pojawiły się kretowiska, wypiętrzenia spowodowane działaniem mrozu albo inne nierówności, można przeprowadzić wałowanie lekkim wałem. Wreszcie, tuż przed rozpoczęciem wertykulacji, trawnik należy nisko skosić: dzięki temu ostrza wertykulatora zyskają lepszy dostęp do warstwy nagromadzonego filcu. Uwaga: koniecznie upewnijmy się, czy murawa nie jest mokra. Wertykulację należy zawsze przeprowadzać przy bezdeszczowej pogodzie, najlepiej po kilkudniowej przerwie w opadach. Z drugiej strony, nie należy wykonywać tego zabiegu bezpośrednio po dłuższych okresach suszy i upałów – wówczas mógłby poważnie zaszkodzić osłabionej, spalonej słońcem trawie. To jeden z argumentów przemawiających przeciwko jesiennemu terminowi wertykulacji.

W jaki sposób prawidłowo przeprowadzić wertykulację?

Podobnie jak w przypadku siewu, wertykulację należy przeprowadzać „na krzyż”, czyli wykonując przejazdy urządzenia w prostopadłych kierunkach: najpierw wzdłuż, a potem w poprzek trawnika. Czynność należy powtórzyć co najmniej dwukrotnie, stopniowo pogłębiając nacięcia darni. Przy pierwszym przejeździe noże wertykulatora powinny jedynie wzruszyć filc, więc ustawmy je na ok. 5 mm. W kolejnych przejazdach zwiększamy głębokość penetracji ostrzy do 10-15 mm. Jeśli warstwa filcu jest gruba i zbita, mogą być konieczne kolejne przejazdy, aż do osiągnięcia głębokości 20-30 mm. W przypadku stosunkowo młodych, dwuletnich trawników, które wertukulujemy po raz pierwszy, poprzestańmy na nacięciu darni do głębokości 5 mm. 

Co dalej?

Bezpośrednio po wertykulacji trzeba starannie wygrabić z trawnika fragmenty filcu, mchu i splątanych źdźbeł wyciętych z darni przez ostrza urządzenia. Ponieważ wspomniane resztki mogą zawierać zarodniki chorobotwórczych grzybów i innych patogenów, nie nadają się do kompostowania. Pozbądźmy się ich z ogrodu wrzucając do pojemnika lub worka na odpady organiczne. 

Czym przeprowadzić wertykulację?

Wybór narzędzi do wertykulacji jest spory. Modele dostępne na rynku można podzielić na cztery główne kategorie. 

Wertykulatory ręczne przypominają grabie z kółkami po bokach i ostrymi nożami zamiast „zębów” lub wałek z nożami tnącymi. Niewielka szerokość robocza umożliwia bardzo precyzyjną pracę. Oba typy są wyposażone w trzonek, którym to my operujemy, więc nie wymagają źródła zasilania. To w pełni ekologiczne i ciche rozwiązanie, ale jednocześnie wymagające najwięcej czasu oraz wysiłku fizycznego. Są najtańsze – ich ceny zaczynają się już od 20-30 zł.

Wertykulatory spalinowe nie wymagają stałego źródła zasilania, jednak pracują głośno i emitują szkodliwe dla środowiska spaliny. Są wyposażone w napęd i silnik o dużej mocy, dzięki czemu ich obsługa wymaga niewiele wysiłku i sprawdzą się w przypadku trawników o dużej powierzchni. Z tego samego powodu mogą mieć dużą szerokość roboczą pozwalającą na wydajną pracę oraz długie, sztyletowate noże umożliwiające głęboką skaryfikację. Są najdroższe, ich zakup to wydatek od około 1000 zł do ponad 15 000 zł w przypadku profesjonalnych modeli.

Wertykulatory elektryczne są lżejsze i tańsze w eksploatacji. Również posiadają napęd, a stosunkowo mała moc silnika jest odpowiednia do amatorskiej pielęgnacji przydomowej murawy. Wadą jest konieczność podłączenia do stałego źródła zasilania, od którego możemy się oddalić jedynie na długość kabla. Ten fakt znacznie ogranicza powierzchnię trawnika dostępną dla tego typu urządzeń. Pracują ciszej od spalinowych i nie produkują toksycznych wyziewów, przy czym ich „ekologiczność” jest wątpliwa: korzystają z prądu, który z reguły pochodzi z elektrowni cieplnych. Ceny wertykulatorów elektrycznych wahają się w granicach 300-600 zł.

Wertykulatory akumulatorowe posiadają silniki o podobnej mocy co elektryczne. Są lekkie, pracują cicho, a przede wszystkim nie wymagają podłączenia do źródła energii. Niestety, czas ciągłej pracy jest ograniczony pojemnością akumulatora do najwyżej godziny, więc nie nadają się do pielęgnacji rozległych trawników. Ich ceny rzadko schodzą poniżej 1000 zł.  

Wertukulatory spalinowe, elektryczne i akumulatorowe mogą być ponadto wyposażone w szereg udogodnień, takich jak możliwość regulacji długości noży tnących oraz zmiany ustawienia uchwytu. Modele z koszem zwalniają nas od konieczności uprzątania trawnika z wyczesanego filcu pozostałego po zakończeniu wertykulacji. Dużą popularnością cieszą się urządzenia hybrydowe, łączące w sobie funkcję aeratora i wertykulatora. 

Podsumowanie

Wertykulacja to zabieg konieczny dla zdrowia i urody trawnika. Mimo to często o nim zapominamy, pomijamy z powodu braku sprzętu, uznajemy za niepotrzebny lub po prostu nie wiemy jak się za niego zabrać. W efekcie takiego zaniedbania najpóźniej po kilku latach na trawniku zaczyna gromadzić się woda, trawa się przerzedza, a jej miejsce stopniowo zajmuje mech i chwasty. 

Tymczasem, jeśli użyjemy odpowiedniego sprzętu, wertykulacja okazuje się zaskakująco nieskomplikowana i wymaga niewiele wysiłku. Ważne, by wybrać odpowiedni termin i pogodę, a sam zabieg wykonać prawidłowo i bez pośpiechu. Kluczowe znaczenie ma dokładne oczyszczenie murawy z resztek po wertykulacji – inaczej filc szybko powróci na dawne miejsce. Nie przejmujmy się, jeśli bezpośrednio po zabiegu trawnik nie wygląda zbyt atrakcyjnie. Murawa wkrótce się zregeneruje, zagęści i zazieleni. W końcu dzięki wertykulacji trawa zyska lepszy dostęp do wody, tlenu i składników odżywczych, a także mnóstwo miejsca do rozrostu korzeni i źdźbeł. Pamiętajmy, że podobnie jak w przypadku koszenia, ogromne znaczenie ma regularność: wertykulację należy przeprowadzać co najmniej raz w roku.

Katarzyna Blitek

Podobne wpisy

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *